Magdalena Ziółek-Wojnar
Zacznijmy od plusów - bardzo ładna i elegancka restauracja, ceny (jak na tę lokalizację) bardzo przystępne. Krótkie i klasyczne menu. Niestety jedzenie nie powala - oba curry (zielone i czerwone) były rzadkimi zupami, z minimalną ilością warzyw w środku. Ot tak na 5 łyżek. Nie przepadam też za opcją dobierania sobie np.ryżu dodatkowo (i co za tym idzie - za dodatkową opłatą). Wolałabym, żeby danie było droższe, ale zawierało już ryż czy makaron. Wg mnie to już tylko krok za pobieranie opłat za toaletę czy szatnię. Ale to moje zdanie. Irytujące jest też dopytywanie kelnerów czy wszystko pyszniutkie i smakuje, nawet wtedy, kiedy wymaga to przerwania przez gości rozmowy albo gdy gość ma pełne usta jedzenia. Gdy zależy mi na domowej atmosferze i "zaopiekowaniu", to idę do cioci. Ogólnie za jedzenie daję 3*, ale po zgłoszeniu przez nas pewnych uwag (kto pyta - dostaje odpowiedź) Pani Menadżerka nie policzyła nam jednego dania i poczęstowała deserem, więc ogólnie daję 4*, bo widać, że chcą i się starają, ale niedociągnięcia są i życzę, żeby wkrótce ich nie było (i pamiętajcie - bazylia tajska to nie to samo, co bazylia z ryneczku L.)



