Michal Oraczewski
Restauracja serwuje poprawne jedzenie, ma ładny wystrój i miłą obsługę, ale potrawy wychodzące z kuchni kompletnie mnie nie zachwyciły i nie dały radości jaką zazwyczaj powoduje konsumpcja makaronu. To co jadłem; - tatar; najmniejsza gwiazda, dobre mięso idealna temperatura i ciekawa kompozycja składników. Działa, w parze ze świetnym pieczywem na czekadelko pozycja godna polecenia - Kalmar patagoński; niby wszystko było ok, ale jednak trochę gorzkie, i to nie tak fajnie gorzkie - Makaron z krewetkami, z dwóch makaronów jakie przyszło mi próbować ten lepszy, ale daleko mu do ideału. Krewetki zrobione dobrze, ale wszytko mimo dużej ilości tłuszczu, który zostaje na dnie talerza była troszkę bez smaku co dziwi z Nduja w składzie - Makaron zielony; to jest chyba makaron, przez który ocena jest jaka jest. Smakowo bliżej mu było do stołówki niż restauracji. Kęsy pozbawione boczku były kompletnie bez smaku. Nic pozytywnego o nim napisać nie potrafię Podsumowując; nie miałem okazji spróbować więcej dań i tak jak czytając pierwszy raz menu miałem ochotę to zrobić podczas przyszłych wizyt, tak podczas obiadu zrezygnowałem z kolejnych odwiedzin. Wynika to też z tego, że kanjpa nie jest mi super po drodze, bo gdybym mieszkał lub pracował w sąsiedztwie to myślę, że dałbym szansę bo tragedii na prawdę nie ma. Jest tak jak napisałem na początku; poprawnie. Ja jednak od makaronu oczekuję trochę więcej.



