Natalia Klauza
Mam mieszane uczucia. Poszliśmy grupą 4-osobową do Tian House na obiad. Byliśmy bardzo głodni i na początek zamówiliśmy przystawki i napoje. Pani zebrała całe zamówienie od razu, w tym dania główne (co oczywiście nie dziwi), ale zdziwiło nas to, że wszystko dostaliśmy praktycznie w tym samym momencie. Po pierwsze nie było miejsca na stole, a po drugie zrobiło się jakoś tak nerwowo, a mieliśmy na ten posiłek sporo czasu zaplanowane i chcieliśmy najpierw w spokoju zjeść przystawki. Jeżeli chodzi o jedzenie to jagnięcina z porem mocno łykowata (ciężko się ją gryzło). Pani przynosząc mi jagnięcinę powiedziała, że to baranina - nie wiem, dzwine. Bardzo dobre tofu i chrupiący bakłażan. Mięso zdecydowanie nam tutaj nie podeszło: 50/50 były kawałki bardzo dobre i takie, których nie dało się łatwo pogryźć albo były w 90% tłuszczem. To, czego nie zjedliśmy mogliśmy wziąć na wynos i było bardzo dobrze zapakowane (w pojemnikach do zgrzewu). P.S. Osobno zamawia się danie, a osobno dodatki - sumaryczny koszt dania w stosunku do jakości był moim zdaniem duży.



