Maria Jordan
Byliśmy w tym miejscu do tej pory 3 razy i za każdym razem wysoka jakość jedzenia rozkłada na łopatki! Wszystkie jest tak pyszne, świeże. Ryby najwyższej jakości. Drugi raz byliśmy na dzień kobiet. Usiedliśmy przy sushi barze i obsługiwała nas sushi-chef Pani Iza! Kobieta absolutna mistrzyni! Wirtuozeria smakow i tekstur ! Jej rolki to był majstersztyk!!!(A pisze to ktoś , kto sam pracował w restauracji sushi-tyle że w Kopenhadze ). Jedzenie rozpływało się w ustach - poezja smaków. A teraz spieszę z wyjaśnieniem dlaczego 4 gwiazdki... Mocno nie tak jest coś z obsługą lokalu - kelnerki są nieobyte: nie umieją się wobec gości zachować. Brakuje podstawowych zasad kultury osobistej, nie mówiąc o wysokiej jakości klasy serwisie (a którego w takim miejscu można by się spodziewać). Ostatnio, gdy byliśmy w Wielka Sobotę przed Wielkanocą, zastanawialiśmy się co jest - tak wyśmienita restauracja powinna pękać w szwach. Natomiast wchodząc była zaledwie para przy barze. Wychodząc raptem 2 stoliki. Tyle, że po tym razie, gdyby nie fakt że wiemy na co stać restauracje: że kucharze są rozmowni, serdecznie i robia przepyszne jedzenie. To byśmy nie wrócili. Nasza klenerka - Pani blondynka z długimi (zdaje sie doczepionymi) włosami, zrobionymi ustami i rzęsami zachowywała się, jakby zapomniala że to ona jest w pracy(a nie my) i co jest jej rola. Gdy się jej o coś pytało, była opryskliwa, tak, jakby jej zadaniem bylo sprawić, żema Ci byc glupio żepytasz o pozycje w menu. Natomiast gdy się po prostu mówiło coś dot.zamowienia - potrafiła się w trakcie odwrócić na pięcie- i generalnie mówiłeś do du...szanownej pani, bo ona już sobie szła. Co do wizyty na dzień kobiet - czekaliśmy z pół godziny na dodatkowe serwetki, potem na wodę... Podczas wizyty w grudniu 2024 serwis był w miarę okej. Ale znów- jeśli restauracja zainwestowała w trening frontu(kelnerów) miałaby prawdopodobnie kokosy i zjeżdżała by się całą Warszawa. Lokal byłby uważany za super fancy miejsce i pękał w szwach - biorąc pod uwagę lokalizacje, naprawdę o to nietrudno. Ale w obecnej konfiguracji - my chcemy wracać tylko do Pani Izy. I zjawiamy się tam dlatego tak rzadko, bo wręcz odpycha, jak się pomyśli kto ma Cie obsłużyć i co to bedzie za jakość... A do szanownych Szefów kuchni-właścicieli czy menadżera który to czyta: za każdym razem rachunek przekraczał ponad pół tysiąca. Czasem zbliżał się już do 1000. Napiwki minimalne były zostawiane po 50 zł. I pytanie - czy kelnerki się tym dzielą z kuchnią? I czy w przypadku jak siedzimy przy sushi-barze i obsługiwała nas tylko p. Iza. To napiwek który zostawiliśmy dostala ona- czy kelnerka która pół wieczoru trzymała nas bez wody?



