Lis ze wsi
Byłem dwa razy. Restauracja wygląda... hipstersko? Trochę jakby ktoś w starym lokalu chwilę temu otworzył restaurację i ją udekorował bez remontu. Zacznę od tego, że był ramen i fuge, czyli pusta kulka ze smażonego ciasta do którego się wlewa napój. Mi fuge w ogóle nie podeszło, ale było "gratis" więc nie biorę do oceny. Najpierw byłem na shoyu absolutnie przepyszny, byłem zachwycony, sycący wywar z dodatkiem aromatycznego oleju, każdy dodatek super się wpasowywał, makaron smaczny, a prażynka sezamowa była przepyszna. Tak, więc pomimo krótkiego wyjazdu zdecydowałem się na drugą wizytę i tym razem padło na paitan i to był zły wybór. Wywar tak "delikatny" że pak choi przykrywał jego smak, grzyby w tempurze były beznadziejne, ale krewetka (liczba pojedyncza) była bardzo smaczna. Ten bym ocenił między 2-3 gwiazdki. Brałem też mango lassi i muszę przyznać, że było bardzo dobre. Odpowiednie połączenie słodyczy z kwaśnością jogurtu



